Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'biżuteria'.
Wyświetlam 1 - 10 z 22 notek

O pachnącej wełence i innych wakacyjnych zajęciach

  • Napisane 2 sierpnia 2015 o 13:52

Witam was…

Jakoś udało mi się wrócić do rzeczywistości, przyzwyczaiłam się do codziennej rutyny i zwalczyłam stosy prania.

Zaczęłam też walczyć z moją pachnącą wełenką.

Ale pozwólcie, że opowiem o jej pochodzeniu:

Wakacje w tym roku spędzaliśmy w uroczym Ustroniu. Jadąc tam, jednym z moich wakacyjnych planów było nabycie wełny na sweter.

Więc w pewne upalne popołudnie odwiedziłam straganik na którym już wcześniej sobie taką wełnę upatrzyłam.

Ona oczywiście na mnie czekała, lecz zamiast za nią zapłacić i odejść wdałam się w konwersacje ze sprzedawcą o wełnie, życiu i robótkach na drutach…

Nie była ona zanadto interesująca, więc tylko napiszę że jej efektem było przyjęcie zlecenia na zrobienie wełnianej kamizelki.

Przekonana o własnej genialności zabrałam ze sobą 2 kg świeżutkiej owczej wełenki.

I tak przez ostatni tydzień, bawię się w naprzemienne dzierganie i prucie.

Co chwilę staję przed dylematem czy jest dobrze czy nie, czy spruć czy robić dalej, i czy zasadne było ostatnie prucie, bo może poprzednia wersja była lepsza.

Wszak umiejętność prucia uważam za bardzo cenną, bo lepiej spruć niż brnąć w nieudany projekt.

Ale przyznam szczerze trochę z tym przesadziłam.

Dlatego też dla odświeżenia umysłu dokończyłam moje wakacyjne dokonania koralikowe.

Bo oprócz nieplanowanych rozmów biznesowych, na wakacjach doskonaliłam sztukę tworzenia bransoletek.

Zresztą postępy oceńcie sami.

koralikowa bransoletka SONY DSC SONY DSC

Koralikowe kolczyki

  • Napisane 3 lutego 2015 o 08:53

beading

 

Czasem człowiek musi, inaczej się udusi – śpiewał wielki Jerzy Sztur.

Poczułam ogromny przymus zrobienia czegoś nowego, czego jeszcze nie próbowałam, ot tak, po prostu, natychmiast.

Z tego przymusu powstały koralikowe kolczyki, takie kombinowane, bo brakło koralików, to trzeba było coś wymyślić by jednak je ukończyć.

Po wszystkim wziełam się za dawno zaczętą bransoletkę z koralików, przekonana że na sznurku mam ich nawleczoną wystarczającą ilość.

Ale moje przekonanie okazało się błędne, a zapasowe koraliki dyndają już w kolczykach, coś więc czuję, że dziś znowu będę kombinować.

W nauce pomogła mi Swetlana ze swoim filmikiem polecam

śliwkowo-miętowy komplet

  • Napisane 6 sierpnia 2014 o 20:11

 

Jak to przed sutaszem się broniłam ciąg dalszy:

broniłam się, ale krótko!

Cóż jestem swoistym maniakiem uczenia się nowych rzeczy i eksperymentowania.

Wyszło więc na to, że po zgłębieniu tajników fotografii analogowej, filcowania na mokro, filcowania na sucho, szycia, dziergania na drutach i na szydełku i nie wiem jeszcze czego, zaczęłam tworzyć sutasz i całkiem mnie to wciągnęło.

Pomógł mi w tym mój mężczyzna idealny, który wędrując po powiecie bieruńsko-lędzińskim znalazł pasmanterię, postanowił do niej wejść, a następnie do mnie zadzwonił z pytaniem czy czegoś nie potrzebuję.

W zasadzie nie potrzebowałam nic, bo właśnie wracałam z wyprawy do pasmanterii z moim uroczym dzieckiem, ale skoro dopytywał, powiedziałam że może kupić niebieski sznurek do sutaszu.

A on to zrobił, tak właśnie kupił niebieski sznurek. Kupił też sznurek zielony, złoty, różowy i każdy inny który mu się spodobał, a że czasem maluje i na kolorach się zna bardzo wiele mu się podobało.

Był to wyczyn niesamowity, heroiczny wręcz i romantyczny zarazem.

Ale na tym jego zasługi dla mojego sutaszu się nie skończyły!

Pewnego dnia, a zapewne był to kolejny parny lipcowy dzień, który spędziłam z igłą i sznurkiem w ręku powiedział:

- Myślę, że to jest takie poręczne, że mogłabyś zabrać sobie to na wakacje.

Dotychczas broniłam się przed zabieraniem robótki na wyjazd, w obawie, że spędzę przy niej za dużo czasu.

Ale tym razem się skusiłam i powiem po czasie, że siedzenie nad jeziorem i szycie było bardzo przyjemne.

Zrobiłam tam prezentowane niżej kolczyki, a ostatnimi dniami, już oddychając miejskim powietrzem dorobiłam do nich naszyjnik.

Komplet jest w moich ulubionych kolorkach, szukam teraz dla niego jakiejś fantazyjnej nazwy…

 

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

kulkowe, filcowe, kolorowe korale

  • Napisane 19 czerwca 2014 o 16:49

Witam.

Jak zapowiadałam chwilowo oderwałam się od szycia torebek i zfilcowałam kilka kulek.

A że dziś dwa sznurki trafią do swojego nabywcy, wczoraj jeszcze kilka dorobiłam, by je razem zfotografować.

I oto one:

kulki filcowe SONY DSC SONY DSC

Moje pierwsze spotkanie z sutarzem.

  • Napisane 17 czerwca 2014 o 11:32

Trzeba się rozwijać!

Z tą myślą zrobiłam wczoraj zakupy.

Nabyłam 2m sznurka i cztery syntetyczne malachity.

A dziś wziełam się za szycie kolczyków.

Wyszły krzywo i topornie.

W sam raz by docenić wielką pracę ludzi którzy tworzą w technice sutasz.

Bo żeby w pełni docenić to co ktoś robi, trzeba samemu spróbować.

I na tym zakończmy, następnym razem gdy najdzie mnie ochota skorzystam z usług innych twórców, których w tym miejscu pozdrawiam.

kolczyki zielone

Filcowe kulki, miła odmiana

  • Napisane 5 czerwca 2014 o 11:05

Ostatnio zanudzałam torbami,

dlatego i wam i mnie przyda się odmiana. Pojawiło się zamówienie na korale, więc zabrałam się do filcowania kulek.

I prędko nie skończę, bo i mnie przydałyby się jeszcze ze dwa sznurki.

kulki filcowe na korale

Tkamy

  • Napisane 19 stycznia 2014 o 20:25

 

Oto moje nowe krosno.

Zrobił mi je ekspresowo mój mężuś jak tylko dowiedział się że chciałabym umieć tkać.

Na razie służy do robienia bransoletek z koralików, ale wszystko przed nami!

Ja tymczasem uczę się szydełkowania i pragnę zrobić maskotkę dla córeczki, czekajcie moi drodzy na efekty.

pozdrawiam rudaMalpa

Kwieciście, wiosennie, kolorowo, pięknie

  • Napisane 14 listopada 2013 o 16:05

Filcuję kwiaty, specjalizuję się w tym, pasjonuję.

Na przekór jesieni, na przekór pogodzie.

Miła odmiana – filcowe kolczyki

  • Napisane 3 października 2013 o 12:37

Witam was w pogodnym nastroju.

Już po przeprowadzce w nowym-starym mieszkaniu gdzie cichutko i cieplutko.

Przyjemnie ciaśniej-przytulniej, po prostu uroczo.

Stałam się tutaj innym człowiekiem, zaradną gospodynią domową co to ma uprane i posprzątane i  nagotowane. Wprost sama siebie nie poznaję.

Wracając jednak do twórczości wszelakiej. Siedzę nadal w mitenkowym klimacie i tworzę rozmaitą galanterię na zimowe dni.

Dziś nie będę was zanudzać kolejnymi rękawiczkami.

Wybrałam się z moim pierworodnym na warsztaty filcowania. W cudownym klimacie Miejskiego Domu Kultury i w doborowym towarzystwie spędziliśmy wczoraj pełne 2 godziny.

Kulaliśmy kulki na sucho i na mokro w najróżniejszych kolorkach, świetnie się przy tym bawiąc. Dotarł też do mnie fakt że, choć popełniłam w życiu niemało filcowych kulek to nie zrobiłam sobie jeszcze takich kulkowych kolczyków.

Wróciłam więc do domu i nadrobiłam tę zaległość. Zfilcowałam fioletowe kulki, które ozdobiłam zielonymi liśćmi.

Te niesforne kolczyki dzisiaj wam pokazuję.

Sobotnie filcowanie

  • Napisane 28 kwietnia 2013 o 07:47

I w końcu jest, nasza upragniona, długo wyczekiwana, ciepła, zielona i wilgotna

WIOSNA!!!

I tak jak się spodziewałam, druty igły i filce poszły w kąt, na rzecz spacerów i zabaw.

Tydzień temu udało się pogodzić rękodzieło z beztroską podczas 5 Międzygalaktycznego Zlotu Superbohaterów w Bytomiu.

Gdy już stworzona została zbroja i peleryna dla małego superbohatera jego mamusia zabrała się za naukę filcowania na mokro.

Byłam zachwycona, moje wszystkie obawy na temat braków sprzętowych i problemów technicznych zostały rozwiane, w pół godziny ufilcowalim kwiatka i szczęśliwi pojechaliśmy na turniej Darta.

A w domu razem z moim superbohaterem filcowaliśmy też.

I oto efekt:


  • RSS