Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'czapka'.
Wyświetlam 1 - 4 z 4 notek

filcowo-dziergana czapa dla mamusi

  • Napisane 12 stycznia 2014 o 07:58

Witajcie kochani

Dziś pokazuje wam kolaż.

Kolaż to połączenie technik w tym wypadku zrobiona na drutach czapeczka z filcowanym na mokro kwiatkiem.

Mama chciała promować moje rękodzieło, więc kazała zrobić kilka drobiazgów dla swoich koleżanek z których nie mogłam się wygrzebać, a sama tymczasem chodziła w starej czapce na która nie mogłam już patrzeć.

Więc odłożyłam wszystko inne i zrobiłam jej taką oto czapusię. Żeby się panie na ulicy oglądały i by mogła się chwalić, że jej córcia zrobiła.

 

chabrowy komplet

  • Napisane 9 stycznia 2014 o 07:54

Zima  nie dotarła, pozostała pogoda ni to wiosenna, ni to jesienna.

Ale długie wieczory są więc jest czas na robótki.

Ostatnio zastanawiam się nad czymś nowym, jakiś pomyślik już obija się w główce, więc produkcja dzianin nieco spadła, ale mam wam jeszcze kilka rzeczy do pokazania więc zapraszam.

 

Wełniana czapeczka w komplecie z rekawiczkami bez palców

  • Napisane 15 września 2013 o 16:09

W ferworze walki z przeprowadzką, między jednym mieszkaniem, a drugim poddaję się włóczkowej terapii.

Popyt na mitenki, czyli rękawiczki bez palców (których to nazwa w moim towarzystwie nie jest znana i każdy posądza mnie, że sobie je wymyśliłam) sprawił, ze w mym szaleństwie jestem nieco monotematyczna.

Dlatego dziś prezentuję wam kolejną parę mitenek zrobionych z przepięknej ciepłej i miłej wełny. Ale żeby was nie zanudzić pokażę wam też czapeczkę którą wydziergałam do kompletu. To taka luźna i nawet nieco ażurowa czapka mająca te same odcienie fioletu i zieleni.

Jeśli któreś z was wymarzy sobie takie elementy garderoby to proszę o kontakt ze mną.

pozdrawiam rudamalpa

 

Niedokończone opowiesci

  • Napisane 3 kwietnia 2013 o 09:42

Znowu śnieg :-(

Całe święta minęły pod znakiem odśnieżania i chorowania, jestem tym już konkretnie znudzona, ale czy mogę coś na to poradzić?

Dokończyłam skarpety dla mojego ślubnego. Wełna z odzysku,  ciepła i miła,  skończyła się w połowie drugiej skarpety i trzeba było dokończyć innym kolorem. A kto powiedział, że obie mają być dokładnie takie same? To tylko się tak utarło. Myślę, że grzać będą niezależnie od koloru, a po to je zrobiłam. Fajno, to była taka niedokończona sprawa, zaczęłam je jeszcze poprzedniej zimy, ale nie miałam wprawy i szło mi to bardzo opornie, no i przyszła wiosna i cały pomysł roztopił się w promieniach słońca. Tym razem śnieg się topi, ale na bieżąco dosypuje nowego, więc skończone skarpety, są jedynym promykiem słońca.

Wzięłam się też za czapkę, zrobiona była i gotowa, ale nie pasowała, wyszła za duża.

Miała jednak taki fajny kolor więc została spruta i wydziergana całkiem od nowa.

I tyle się działo, a teraz myślę czy zabrać się za sprzątanie, czy za porządki, bo ileż można myśleć nad nową torebką? Można, długo można, ale jak pomysł się klaruje to jest to całkiem męczące. Pytanie czy można to porównać z życiem w bałaganie, który mi tu towarzyszy, czy można tak długo? Hmmm….

No to zostaję z moim dylematem choć wiem, że niezależnie od mojej decyzji wsiąknę na dobre.


  • RSS