Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'druty'.
Wyświetlam 1 - 10 z 10 notek

wakacyjne powroty

  • Napisane 27 lipca 2015 o 09:21

Wróciła ruda z wakacji…

Siedzi sobie przed komputerkiem, myśli….

Wokoło plącze się rzeczywistość,

- Umyj nas – szepczą talerze ze zlewu,

- Upierz mnie – wołają wakacyjne szmatki

- Podnieś mnie, schowaj, wytrzyj, wyrzuć.

Jednak Ruda po cudownych wakacjach z rodziną, jest głucha na te zaczepki.

Siedzi oddycha spokojnie i medytuje.

Wsłuchuje się w muzykę i wącha…

Siedzi obok 2ch kilogramów surowej i pachnącej owcą wełny, która grzecznie w ciszy czeka aż ją zwinie w motki i zacznie tkać z niej cieplutkie ubranka.

Nic nie mówi, nie szepcze tylko pachnie…

wełna

Mitenki, rękawiczki dla niezdecydownych

  • Napisane 1 lutego 2014 o 15:39

 

Nasza dzisiejsza pogoda zupełnie jak kobieta na zakupach, nie potrafi się zdecydować.

Wg kalendarza powinna być zima, a za oknem wiosennie i ciepło.

Z tej okazji wydziergałam dla tych którzy chcą być na wszystko przygotowani mitenki z kapturkiem, które w mig zmieniają się w rękawiczki.

Fakt od ich zrobienia minęła już chwila, ale wtedy miałam wiele zleceń na głowie,bo w listopadzie każdy ktoś coś fajnego chciał. Potem przyszedł grudzień, który upłynął pod znakiem chabrowych robótek dla mojej mamusi. W styczniu niby odpoczywam, ale wena daje o sobie znać i wysiaduję nowe pomysły, które pewnie się wkrótce wyklują.

Pewnie będę musiała zdecydować, czy uczynić moje rękodzieło stałą pracą, czy na rzecz takiej je porzucić.  Ale najpierw uszyję filcową torebkę i doprowadzę do mistrzostwa filcowanie kapci.

Wtedy się odezwę, do zobaczenia.

Pozdrawia was Ruda@

chabrowy komplet

  • Napisane 9 stycznia 2014 o 07:54

Zima  nie dotarła, pozostała pogoda ni to wiosenna, ni to jesienna.

Ale długie wieczory są więc jest czas na robótki.

Ostatnio zastanawiam się nad czymś nowym, jakiś pomyślik już obija się w główce, więc produkcja dzianin nieco spadła, ale mam wam jeszcze kilka rzeczy do pokazania więc zapraszam.

 

Wełniane bambosze

  • Napisane 20 października 2013 o 11:46

Filcowanie ma różne oblicza i oto mój osobisty eksperyment.

Bambosze zrobione na drutach, a następnie sfilcowane w pralce, tak jak to każdemu zdarzyło się zrobić. Tyle że zazwyczaj po sfilcowaniu ulubionego swetra nie jesteśmy z tego powodu zbyt szczęśliwi.

A ja skakałam z radości jak mój wyrób wyciągnęłam z pralki.

Bamboszki mięciutkie i ciepluchne w sam raz na zimowe wieczory w domowych pieleszach.

Wełniana czapeczka w komplecie z rekawiczkami bez palców

  • Napisane 15 września 2013 o 16:09

W ferworze walki z przeprowadzką, między jednym mieszkaniem, a drugim poddaję się włóczkowej terapii.

Popyt na mitenki, czyli rękawiczki bez palców (których to nazwa w moim towarzystwie nie jest znana i każdy posądza mnie, że sobie je wymyśliłam) sprawił, ze w mym szaleństwie jestem nieco monotematyczna.

Dlatego dziś prezentuję wam kolejną parę mitenek zrobionych z przepięknej ciepłej i miłej wełny. Ale żeby was nie zanudzić pokażę wam też czapeczkę którą wydziergałam do kompletu. To taka luźna i nawet nieco ażurowa czapka mająca te same odcienie fioletu i zieleni.

Jeśli któreś z was wymarzy sobie takie elementy garderoby to proszę o kontakt ze mną.

pozdrawiam rudamalpa

 

Mitenkowy sezon trwa!

  • Napisane 7 września 2013 o 14:09

Moje nowe zielone mitenki wywołały istne poruszenie.

Okazało się, że wiele osób chciałoby też posiadać takie w swojej garderobie. Dlatego w każdej wolnej chwili dziergam mitenki. I oto przed wami najnowszy wyrób: wełniane czarne mitenki ze srebrnym serduchem.

A po za mitenkami pracuję nad przeprowadzką, porządkuje ciuchy, graty i swoje życie przy okazji trochę też. Chociaż często się przenosimy, nie potrafię polubić tego całego pakowania. Ale fakt że będę tam mieszkać mi się podoba. Myślę więc, że będzie to wesoła przeprowadzka, a w nowym miejscu będę miała więcej sił do tworzenia i dziergania.

Pozdrawiam was serdecznie rudamałpa

Zielone mitenki do grzania rączek w zimne dni

  • Napisane 31 sierpnia 2013 o 18:52

Było sobie lato… W poniedziałek dzieci pójdą do szkoły, a potem spadną liście i zacznie być nieprzyjemnie.

Nasze wakacje były miłe, byliśmy z dzieciakami w cudownym zapomnianym przez ludzi miejscu, co było wyjątkową zaletą. Jedliśmy maliny, jeżyny i lody.

Zrobiłam sobie urlop od ręcznych robótek więc zaraz po powrocie wzięłam się za okładane zazwyczaj dzierganie.  Zrobiłam milusie, cieplusie skarpetki, kilka razy je prułam i poprawiałam, aż były idealne.

Ale po głowie od dawna chodziło mi zrobienie rękawiczek!

Tyle, że jak się coś robi pierwszy raz w życiu to czasem wydaje się to bardzo trudne. Ale znalazłam świetną stronę pewnej pani z Texasu na której wszystko jest opisane i filmik jest. Pani się nazywa Staci Perry, a stronka: Verypink.com .

A jak przyjdzie jesień będę  grzała rączki w moich nowych mitenkach.

A może ktoś z was chciałby takie sobie sprawić? Chętnie poćwiczę nową umiejętność i wam wszystkim takie zrobię.

pozdrawiam wasza zadziergana Ruda Małpa

Zdrutowana rudamałpa

  • Napisane 19 lipca 2013 o 08:31

Robótki na drutach kojarzą mi się z moją babcią. Pamiętam, że jako dziewczynka spędzałam u niej wakacje, miała kilka motków w koszyku i przerabiała tą wełnę wciąż na nowo, łączyła w przedziwne melanże i dziergała. Chyba nie tylko ja mam takie skojarzenia, bo jeszcze parę lat temu było to tradycyjne zajęcie wielu kobiet.
Dziś gdy można kupić sweter za kilka złotych w sekend hendzie, lub na targu, a czasem całkiem tanio na wyprzedaży w sieciówce dzierganie nie jest tak popularne. Pozostało w gestii zapaleńców i hobbystów. W niektórych krajach, gdzie ludziom starcza od wypłaty do wypłaty, a nawet zostaje produkty wykonane ręcznie są doceniane i panie które nie mają czasu na dzierganie mogą sobie takie kupić. Wykonują je dla nich panie z Polski, które mają czas, a ich renta i emerytura nie starcza na przeżycie miesiąca i ja. Choć nie robię tego dla zarobku, bo niestety nie jestem tak biegła w tym rzemiośle, ale dużo się uczę. A ponieważ poświęcam na tę pracę wiele czasu nie ma mnie tutaj. To nie znaczy, że nie powstają nowe przedmioty z mojego ukochanego filcu. Postaram się to nadrobić w najbliższym czasie
buziaki wasza RudaMałpa

Niedokończone opowiesci

  • Napisane 3 kwietnia 2013 o 09:42

Znowu śnieg :-(

Całe święta minęły pod znakiem odśnieżania i chorowania, jestem tym już konkretnie znudzona, ale czy mogę coś na to poradzić?

Dokończyłam skarpety dla mojego ślubnego. Wełna z odzysku,  ciepła i miła,  skończyła się w połowie drugiej skarpety i trzeba było dokończyć innym kolorem. A kto powiedział, że obie mają być dokładnie takie same? To tylko się tak utarło. Myślę, że grzać będą niezależnie od koloru, a po to je zrobiłam. Fajno, to była taka niedokończona sprawa, zaczęłam je jeszcze poprzedniej zimy, ale nie miałam wprawy i szło mi to bardzo opornie, no i przyszła wiosna i cały pomysł roztopił się w promieniach słońca. Tym razem śnieg się topi, ale na bieżąco dosypuje nowego, więc skończone skarpety, są jedynym promykiem słońca.

Wzięłam się też za czapkę, zrobiona była i gotowa, ale nie pasowała, wyszła za duża.

Miała jednak taki fajny kolor więc została spruta i wydziergana całkiem od nowa.

I tyle się działo, a teraz myślę czy zabrać się za sprzątanie, czy za porządki, bo ileż można myśleć nad nową torebką? Można, długo można, ale jak pomysł się klaruje to jest to całkiem męczące. Pytanie czy można to porównać z życiem w bałaganie, który mi tu towarzyszy, czy można tak długo? Hmmm….

No to zostaję z moim dylematem choć wiem, że niezależnie od mojej decyzji wsiąknę na dobre.

Off topic

  • Napisane 28 marca 2013 o 11:17

Witam

Wiosna coś nie śpieszy się do nas zbytnio, nie sprzyja to dobremu samopoczuciu, człowiek taki zmarznięty i przygnębiony jest. Dziś zagląda przez okno słoneczko, ale ostatnimi czasy towarzyszył mu mróz i wiatr, nie mam odwagi sprawdzać tego na własnej skórze. Do tego córcia przeziębiona, więc mam pełne usprawiedliwienie na siedzenie w domu.

 

Poświęcam się więc robieniu skarpet. Jeśli chodzi o robienie na drutach jest to dla mnie pasja iście sezonowa, wraz z nadejściem wiosny, wełna gubi się gdzieś na dnie szafy. Brakuje motywacji, bo przecież na lato, ani ciepły sweter, ani skarpety nie są potrzebne. Pośpieszę się więc i skończę skarpetki zanim na dobre zrobi się ciepło, żeby mogły gotowe poczekać na zimę w szafie.

Tymczasem na parapecie, moje kwiaty całkowicie na przekór pogodzie postanowiły zakwitnąć, poprawiając mi przy tym humor. Ostatnio dzięki mojej mamie i przecenach w marketach kolekcja bardzo się rozrosła (no bo jak tu nie kupić storczyka jak kosztuje 3zł, albo 5zł? no ja bynajmniej nie potrafię).

I tak próbuje przetrwać te zimne dni, choć w głębi serca wiem, że w końcu wiosna nadejdzie….


  • RSS