Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'wakacje'.
Wyświetlam 1 - 3 z 3 notek

wakacyjne powroty

  • Napisane 27 lipca 2015 o 09:21

Wróciła ruda z wakacji…

Siedzi sobie przed komputerkiem, myśli….

Wokoło plącze się rzeczywistość,

- Umyj nas – szepczą talerze ze zlewu,

- Upierz mnie – wołają wakacyjne szmatki

- Podnieś mnie, schowaj, wytrzyj, wyrzuć.

Jednak Ruda po cudownych wakacjach z rodziną, jest głucha na te zaczepki.

Siedzi oddycha spokojnie i medytuje.

Wsłuchuje się w muzykę i wącha…

Siedzi obok 2ch kilogramów surowej i pachnącej owcą wełny, która grzecznie w ciszy czeka aż ją zwinie w motki i zacznie tkać z niej cieplutkie ubranka.

Nic nie mówi, nie szepcze tylko pachnie…

wełna

śliwkowo-miętowy komplet

  • Napisane 6 sierpnia 2014 o 20:11

 

Jak to przed sutaszem się broniłam ciąg dalszy:

broniłam się, ale krótko!

Cóż jestem swoistym maniakiem uczenia się nowych rzeczy i eksperymentowania.

Wyszło więc na to, że po zgłębieniu tajników fotografii analogowej, filcowania na mokro, filcowania na sucho, szycia, dziergania na drutach i na szydełku i nie wiem jeszcze czego, zaczęłam tworzyć sutasz i całkiem mnie to wciągnęło.

Pomógł mi w tym mój mężczyzna idealny, który wędrując po powiecie bieruńsko-lędzińskim znalazł pasmanterię, postanowił do niej wejść, a następnie do mnie zadzwonił z pytaniem czy czegoś nie potrzebuję.

W zasadzie nie potrzebowałam nic, bo właśnie wracałam z wyprawy do pasmanterii z moim uroczym dzieckiem, ale skoro dopytywał, powiedziałam że może kupić niebieski sznurek do sutaszu.

A on to zrobił, tak właśnie kupił niebieski sznurek. Kupił też sznurek zielony, złoty, różowy i każdy inny który mu się spodobał, a że czasem maluje i na kolorach się zna bardzo wiele mu się podobało.

Był to wyczyn niesamowity, heroiczny wręcz i romantyczny zarazem.

Ale na tym jego zasługi dla mojego sutaszu się nie skończyły!

Pewnego dnia, a zapewne był to kolejny parny lipcowy dzień, który spędziłam z igłą i sznurkiem w ręku powiedział:

- Myślę, że to jest takie poręczne, że mogłabyś zabrać sobie to na wakacje.

Dotychczas broniłam się przed zabieraniem robótki na wyjazd, w obawie, że spędzę przy niej za dużo czasu.

Ale tym razem się skusiłam i powiem po czasie, że siedzenie nad jeziorem i szycie było bardzo przyjemne.

Zrobiłam tam prezentowane niżej kolczyki, a ostatnimi dniami, już oddychając miejskim powietrzem dorobiłam do nich naszyjnik.

Komplet jest w moich ulubionych kolorkach, szukam teraz dla niego jakiejś fantazyjnej nazwy…

 

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Zielone mitenki do grzania rączek w zimne dni

  • Napisane 31 sierpnia 2013 o 18:52

Było sobie lato… W poniedziałek dzieci pójdą do szkoły, a potem spadną liście i zacznie być nieprzyjemnie.

Nasze wakacje były miłe, byliśmy z dzieciakami w cudownym zapomnianym przez ludzi miejscu, co było wyjątkową zaletą. Jedliśmy maliny, jeżyny i lody.

Zrobiłam sobie urlop od ręcznych robótek więc zaraz po powrocie wzięłam się za okładane zazwyczaj dzierganie.  Zrobiłam milusie, cieplusie skarpetki, kilka razy je prułam i poprawiałam, aż były idealne.

Ale po głowie od dawna chodziło mi zrobienie rękawiczek!

Tyle, że jak się coś robi pierwszy raz w życiu to czasem wydaje się to bardzo trudne. Ale znalazłam świetną stronę pewnej pani z Texasu na której wszystko jest opisane i filmik jest. Pani się nazywa Staci Perry, a stronka: Verypink.com .

A jak przyjdzie jesień będę  grzała rączki w moich nowych mitenkach.

A może ktoś z was chciałby takie sobie sprawić? Chętnie poćwiczę nową umiejętność i wam wszystkim takie zrobię.

pozdrawiam wasza zadziergana Ruda Małpa


  • RSS